ROZDZIAŁ 3
Po pewnym czasie takiego spaceru
dotarliśmy pod drzwi klasy, w której mieliśmy mieć angielski. Niall jest taki
zabawny. W jego towarzystwie czuję, że mogę być sobą. Bardzo mnie to cieszy, bo
na dłuższą metę nie umiem udawać kogoś kim nie jestem. Mimo to nie zamierzam na
razie zwierzać mu się ze wszystkiego, bo prawda jest taka, że znam go od
godziny.
Klasa była przestronna i stały w niej trzy rzędy podwójnych ławek. Automatycznie poszłam za Niellem, a on szedł do ostatniej ławki w środkowym rzędzie. Dopiero po jakimś czasie się zorientowałam, że łażę za min jak za przewodnikiem, ale może to dobrze? Nie wiem. Postanowiłam, że już nie będę zawracać, bo to dopiero było by dziwne i usiądę w ławce obok niego. W klasie było zaledwie 6 osób. Może ta którą ja chcę zając jest wolna?
Klasa była przestronna i stały w niej trzy rzędy podwójnych ławek. Automatycznie poszłam za Niellem, a on szedł do ostatniej ławki w środkowym rzędzie. Dopiero po jakimś czasie się zorientowałam, że łażę za min jak za przewodnikiem, ale może to dobrze? Nie wiem. Postanowiłam, że już nie będę zawracać, bo to dopiero było by dziwne i usiądę w ławce obok niego. W klasie było zaledwie 6 osób. Może ta którą ja chcę zając jest wolna?
-Może
usiądziesz ze mną? Zazwyczaj siedzę sam więc byłoby to miłą odmianą. –
uśmiechnął się blondyn.
-Okej. –
odrzekłam obojętnie, ale się uśmiechnęłam. Pierwsza czynność, żeby nie myślał,
że mi aż tak zależy, żeby z nim siedzieć, mimo, iż tak jest, bo nie chcę
siedzieć w ławce z jakimś dziwakiem, lepiej z kimś kogo się zna no nie? Druga
czynność, żeby nie pomyślał, że mnie denerwuje.
Patrzyliśmy
na siebie przez chwilę w milczeniu, jednak ktoś postanowił to przerwać. Oh, jak
miło. Ugh.
-NIALLU
HORANIE!!! – zaczął się już od drzwi wydzierać jakiś chłopak – TY SKUNKSIE!!!
CZEMU NIE JECHAŁEŚ Z NAMI CO? – ściszał głos w miarę jak się do nas przybliżał,
choć w pierwszej chwili mnie nie zauważył.
-Nie drzyj
się tak, Louis proszę cię, jeszcze cię gardło po wczoraj nie boli? … Eh, tak
jakoś wyszło. – w tym momencie spojrzał na mnie i uśmiechnął się.
-Ale … a … o
… a któż to? Mam na imię się Louis, a ty? Jak się nazywasz piękna? – spytał z
uwodzicielskim uśmiechem, podniósł jedną brew i pocałował mnie w rękę.
Ja się na
ten gest zaśmiałam cicho, a Niall prychną mrucząc coś pod nosem o tanich
podrywach, co sprawiło, że jeszcze bardziej chciało mi się chciało śmiać, ale
musiałam się opanować, żeby Louis nie poczuł się dziwnie.
-Jestem Aga.
Miło mi cię poznać. Kolega Nialla jak zgaduję?
Louis
spojrzał na niebieskookiego trochę skrzywiony, a potem na mnie i z trochę
skwaszoną miną rzekł:
-No może nie
w takim sensie, ale tak znamy się – teraz uśmiech powrócił na jego twarz.
-OMG Louis,
czy mógłbyś nie wyjeżdżać z takimi tekstami do dziewczyny, którą niedawno
poznałem? – Niall właśnie zaliczył facepalma i wtedy zrozumiałam, o co Louisowi
chodziło. Jeju jaka ja nieogarnięta dzisiaj jestem. – Błagam, Lou, litości.
-Wyluzuj
Irlandczyk, bo zzieleniejesz – Lou w tym momencie wyjął ze swojego plecaka
czerwone jabłko, ugryzł je i zaczął podrzucać nic sobie nie robiąc z blondyna
spoglądającego na niego groźnie spomiędzy palców. W sumie cały ten widok był
nieźle komiczny.
– Ej Aga,
może chcesz dołączyć do naszej paczki? To są – zaczął coś pokazywać dłonią.
Chyba chciał kogoś klepnąć, ale kiedy nikogo nie znalazł odwrócił się i
wrzasnął – EJ!!! SKUNKSY!!! RUSZAC DUPY I DO KLASY!!! –czy on jest fanem tych
zwierząt?
-Jeszcze raz
mnie nazwij skunksem to ci przypadkiem facjatę przemebluje. – burknął jakiś
chłopak o brązowych oczach.
-No co,
miałeś kiedyś pasemko jak skunks. – Lou poklepał go po ramieniu.
-Louisku? A
ciebie się to niby nie tyczy? – spytał brunet z burzą loków na głowie.
-No
oczywiście, że nie Harreśku – szatyn poczochrał lokowatego po głowie, na co ten
obrzucił go bardzo wymownym spojrzeniem.
-Czy ty
uważasz, że możesz mnie sobie podporządkować? – spytał ten, który jako ostatni
do nas dołączył.
-Dokładnie
tak uważam Liam.
-A kto ci
dał takie prawo? Hm?
-Niech no
pomyślę, hmmm, JA!!! BUAHAHAHAHAHAHA …
Liam, o ile
dobrze pamiętam tylko przewrócił oczami i ominął chłopaka zwijającego się na
ławce ze śmiechu.
-Cześć,
jestem Liam Payne, a to są Zayn Malik – tu pokazał na brązowookiego, który
uśmiechnął się i do mnie pomachał – a to Harry Styles – tu spojrzał na lokowatego,
który okręcał swoje loczki wokół palcy, lecz przerwał tę czynność, gdy usłyszał
swoje imię, po czym spojrzał na mnie i zabawnie poruszył brwiami. – a tego
pacana Tomlinsona – tu wskazał na chłopaka śmiejącego się na ławce – i Nialla
to już chyba znasz.
-Tak, znam.
Fajnie was poznać, ja jestem Aniela Gustowlik, skoro już tak oficjalnie, ale
mówcie mi Aga. – uśmiechnęłam się, ale uśmiech zaraz zniknął mi z twarzy, gdy
zobaczyłam zdziwione miny chłopców, Nialla też. – No co? Mam coś na twarzy?
Jako
pierwszy odezwał się Lou.
-Uff – otarł
dłonią czoło – jak to dobrze, że podałaś skrót, bo nie wiem, chyba byśmy sobie
języki połamali. – aha czyli chodziło o moje nazwisko, bosko, chyba je zmienię.
-Ahaaa, a ja
głupia myślę o co chodzi. – klepnęłam się w czoło – głupia ja.
Nagle sala
zaczęła wypełniać się ludźmi i zorientowałam się, że musiał zadzwonić dzwonek,
ale stało się to dopiero wtedy, gdy nauczyciel wszedł do sali. Zayn usiadł z Liamem
przed nami, a Harry z Louisem poszli do innych sal, gdyż jak się okazało Harry
był młodszy, a Louis straszy. Ja natomiast przysiadłam koło Nialla.
-Dzień dobry
– przywitał się młody nauczyciel. Wyglądał na jakieś trzydzieści. Był brunetem
w granatowym garniturze, białej koszuli i czerwonym krawacie. Dalej się nie
przyglądałam, bo się wyłączyłam. Nigdy nie miałam zwyczaju uważać na lekcjach.
Tylko co jakiś czas coś do siebie do z Niallem szeptaliśmy i chichotaliśmy. Tak
nam minęła połowa dnia.
-Rany jaki
jestem głodny! – wykrzyknął blondyn.
-A to jakaś nowość?
– spytał Li, na co wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem nie licząc naburmuszonego
blondyna. Jednak spojrzałam na niego z uśmiechem i od razu odwzajemnił mój
gest.
-Chodźcie do
stołówki – powiedział Harry – zobaczymy jaka dziś jest breja – dodał
entuzjastycznie.
I poszliśmy.
Przemierzając korytarze raz po raz wybuchaliśmy śmiechem. Jednak skorzystałam z
propozycji Louisa i dołączyłam do paczki tych wariatów. Haha. Jeny ja się z
nimi nigdy chyba nie będę nudzić.
-Hej Liaś –
usłyszałam, po czym zobaczyłam ładną brunetkę, jak daje Liamowi słodkiego całusa
w policzek, a potem przysiada się do nas.
-O a kto to?
– spytała przyjaźnie.
-Sophia, to
nasza nowa znajoma Aniela? G… yyy. Aga po prostu, Aga to moja dziewczyna Sophia
Smith.
-Cześć, miło
cię poznać – powiedziałam – moje pełne imię to Aniela Gustowlik, ale mów mi
Aga.
-Hej. No to
moje imię już znasz, bo mój Liam chyba zapomniał, że umiem się przedstawiać. –
wyszczerzyła się i podniosła jedną brew.
-Sophi? A
gdzie reszta? – spytał Zayn.
-Zaraz
przyjdą. – i rzeczywiście, za parę sekund dołączyły do nas jeszcze dwie
dziewczyny. Jedna to blondynka, a druga brunetka. Pierwsza podeszła do Zayna, a
druga do Louisa. Ich dziewczyny jak mniemam.
-O, cześć,
jestem Perrie Edwards.
-A ja
Eleanor Calder.
I czynność
powtórzyła się jak przy Sophii.
Po skończonym posiłku powróciliśmy na lekcje.
--------------------------------------------------------
No to jest kolejny rozdział, bardzo Was przepraszam, że tak opornie mi to pisanie narazie idzie, ale mam teraz bardzo dużo pracy. Jeszcze jakieś 2 tygodnie i będę cała Wasza, a narzie proszę, miejscie dla mnie wyrozumiałośc i pokażcie, że ktoś tu jest komentując nowy rodział. Miłego dnia <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz