za wiatrem hen

wtorek, 31 marca 2015

IMAGIN: Zayn "Plażowa przygoda"


Był piękny, słoneczny dzień. Postanowiłam wiec przejść się po plaży. Wzięłam moją torbę plażową, po czym spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Przede wszystkim ręcznik, krem z filtrem, jakąś przewiewną sukienkę, ale wypakowałam ją i ubrałam się w krótkie, jeansowe spodenki oraz krótki, żółty top i moje ulubione klapki. Wzięłam także grzebień, kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Kiedy byłam gotowa zamknęłam dom i wyszłam. 
Gdy dotarłam na miejsce ułożyłam się wygodnie na kocu, wyjęłam moje mp.3 i zaczęłam słuchać piosenek mojego ulubionego zespołu, gdy nagle ktoś nade mną stanął i zaczął mi się przyglądać.
-Hej. Kim kol wiek jesteś zasłaniasz mi słońce! – krzyknęłam.
Jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Wyłączyłam muzykę, wyjęłam słuchawki z uszu, odłożyłam mp.3 na koc, po czym zdjęłam okulary przeciwsłoneczne i wstałam. Okazało się, że stoję naprzeciwko wysokiego chłopaka o czekoladowych oczach i kruczoczarnych włosach. Gdy go zobaczyłam nogi się pode mną ugięły, a ten jego uśmiech ….achhhhh….. Jednak miałam wrażenie, że skądś go znam.
-Cześć – przemówił nagle głosem tak słodkim, że nogi mi zmiękły.
-Cześć – powtórzyłam. Byłam jak w transie, ale musiałam się otrząsnąć, nie mogę być tak łatwa do zdobycia.
-Tooo… co tu robisz?
-Yyy opalam się … i słucham muzyki.
- A czego słuchasz? – dopytywał.
-Piosenek mojego ulubionego zespołu.
-Jak się nazywa?
-A co, chcesz posłuchać? A może go znasz?
-Ok. Może znam.
-Ok. To siadaj.
                Znów usiadłam na kocu, włożyłam jedną słuchawkę do ucha, a drugą mu podałam. On dosiadł się do mnie, ale na końcu materiału, lecz zaczął się powoli do mnie przybliżać. Znów patrzył w moje niebieskie oczy. Spuściłam wzrok na mp.3 i puściłam muzykę. Czułam się dziwnie. Wydawał się znajomy, ale go nie znałam. Siedział na kocu tak blisko mnie, że na policzku czułam jego ciepły oddech.
-Wiedziałem. – rzekł.
-Co wiedziałeś?
-To, że znam ten zespół.
-A skąd ty możesz go znać?
-Nie ważne…
Chciałam coś powiedziec, ale wtem krzyknął „berek” i odbiegł nie wiadomo gdzie.
-Nie chce mi się grac w berka. – wyjęczałam.
Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i  rękoma zasłonił mi oczy. Aż podskoczyłam, bo tak się przestraszyłam. Nagle usłyszałam mruczenie. Nie powiem – bardzo mi się to spodobało.
-No hej… - usłyszałam jak ktoś szepcze mi do ucha.
Zdjęłam ręce z twarzy i ujrzałam mojego towarzysza.
-Cześć – wyszeptałam słodkim głosem – nie zachodzi się tak ludzi od tyłu – powiedziałam podniesionym głosem.
-Przepraszam – powiedział i zaczął mnie ciągnąć w stronę wody.
-Nie idę pływać. – wyrwałam i tupnęłam nogą.
                On jednak się tym nie przejął. Wziął mnie na ręce, a gdy mnie niósł czułam jego stale nagrzewające się nagie ciało, gdyż był tylko w kąpielówkach. To chyba przeze mnie, gdyż byłam w bardzo skąpym stroju kąpielowym. Nagle wszedł do wody, a ja zaczęłam się szarpać. On poszedł jeszcze głębiej.
-Puszczaj mnie! – wrzasnęłam.
-Nie. Możesz pomarzyć.  
Rzucił się ze mną na rękach do wody. Nagle, zanim się zorientowałam, leżałam na nim. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
-Nawet nie wiem, jak masz na imię. – wymruczał.
-[T.I.] – odpowiedziałam słodziutkim głosikiem.
-A ja Zayn.
Wtem podniosłam się i zaczęliśmy pływać i chlapać wodą. Gdy byliśmy już zmęczeni ruszyliśmy w stronę mojego koca. Rzuciliśmy się na owy materiał ciężko dysząc.
-[T.I.], a jak się nazywa ten zespół? – spytał.
-One Direction.
-A pamiętasz kto do niego należy? – spytał.
-Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlinson – wyliczałam na palcach – i Zayn Malik.
Odwróciłam się w jego stronę, a on się uśmiechnął tajemniczo. Coś mi zaświtało w głowie.
-Powtórz, jak się nazywasz?
-Zayn, Zayn Malik.
-Nie, to niemożliwe, ty nie możesz być nim!
-Czemu?                                                            
-Bo to jest niemożliwe, że spotkałam cię w takich zwykłych okolicznościach.
-A jednak, marzenia się spełniają…
-Ja, ja… muszę już iśc.
-Dlaczego?
-Bo to dziwne!
-Ale co jest dziwne?!
-Podejrzewam, że chcesz mnie poznać, zaprzyjaźnić się , a potem chłopak i dziewczyna, tak?
-No … Nieee … - zawahał się.
-Wiedziałam, ale ty jesteś znany i bogaty, rozchwytywany, a ja jestem twoim przeciwieństwem. Zrozum, nie możemy się przyjaźnić, a co dopiero razem chodzić!
-Przecież nikt nam nic nie zrobi, a dobrze wiem, że myślimy tak samo …
-Nieee …
-Nie wykręcaj się, przecież widzę jak na siebie patrzymy.
-Ale … - chciałam cos powiedziec, ale chłopak przerwał mi czynem, którego bym się nie spodziewała.
                Zayn złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Z początku robił to bardzo delikatnie, a potem … coraz bardziej namiętnie, całował mnie coraz mocniej, a jego delikatne ręce błądziły po moim ciele. Nie wiem czemu, nie chciałam tego, ale te jego zmysłowe ruchy… Oddałam się mu, robił ze mną co chciał, przestałam walczyć z samą sobą, zrozumiałam, że nie można uciekać od tego, co ma się zdarzyć. Tak miało być. Po pewnym czasie zaczęłam się odwdzięczać. Oddawałam i pogłębiałam jego pocałunki. Błądziłam dłońmi po jego ciele. Obejmowaliśmy się. To było takie przyjemne…
                W końcu odkleiliśmy się od siebie. Ja położyłam ręce na jego klatce piersiowej, a głowę oparłam na jego torsie i wtuliłam się w niego mocno. On natomiast swoimi umięśnionymi ramionami przycisnął mnie do siebie i mocno objął. Popatrzyliśmy sobie głęboko w oczy i znów złączyliśmy usta w pocałunku.
                Był już wieczór, słońce chowało się za falami morza i przepięknie rozświetlało niebo swymi promieniami. Nie zauważyliśmy, kiedy ludzie już się rozeszli i tylko niektórzy przechodzili po plaży mijając nas obojętnie, co było nam na rękę, bo mogliśmy się czuć, jakbyśmy tam byli sami. Całowaliśmy się, obściskiwali i wpatrywali w przepiękny zachód słońca.



THE END
-------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Bardzo proszę komentujcie, bo to ogromna motywacja 

sobota, 28 marca 2015

ROZDZIAŁ 1 (CNCZKJ)


NA POCZĄTEK: jeśli kogoś by coś denerwowało, to dajcie znac w komentarzu, posty będą sprawdzane pod względem ortograficznym, jednak mój komputer czasami nie robi "ć". Proszę o komentarze, chcę wiedziec, czy się Wam w ogóle podoba. ;)------------------------------------------------
Mam mokrą twarz. Od łez. Sama już nie wiem dlaczego w ogóle płaczę. Dostałam to, czego chciałam. Rodziców, szczęśliwą rodzinę. Dom i to wcale nie mały. Nowe życie. Tak. Nowiusieńkie, żebym zapomniała o tym poprzednim. A jednak siedzę tu i się mażę jak jakiś bachor, któremu odebrali cukierka. Choć gdyby się nad tym wszystkim zastanowić to może życie odebrało mi takiego cukierka. Nie mam przyjaciół. Straciłam ich. Zdradzili moje zaufanie. Straciłam miłość mojego życia. Również mnie zawiódł. Przenosząc się tutaj myślałam, że łatwiej mi przyjdzie o tym zapomnieć, a wyszło na to, że jeszcze bardziej za tym tęsknię. Za dawnymi czasami, kiedy ja i moi przyjaciele byliśmy dziećmi. Razem wdrapywaliśmy się na drzewa, razem się śmialiśmy i wygłupialiśmy. Z czasem zaczęliśmy się od siebie oddalać. Pojawiało się coraz więcej różnic między nami. Do tej pory nie wiem, w którym momencie ziemia się rozstąpiła odsłaniając bezdenną przepaść między nami. Do Londynu przenieśliśmy się dzisiaj, a już jutro mój pierwszy dzień w szkole. Strasznie się denerwuję. Dobra. Dość łez. Nie ma o co beczeć. Zaczyna się nowe, lepsze życie. Trzeba wykorzystać okazję jak tylko się da. Życie jest zbyt krótkie, żeby zaprzątać sobie głowę głupotami.
Następnego dnia obudziły mnie promienie słońca wpadające do mojego pokoju przez uchylone rolety. Powoli uchyliłam jedno oko, a zaraz potem drugie. Uh trzeba wstac, bo jak widać nawet słońce tego chce, skoro się pofatygowało, żeby dziś oświetlić ulice. Tak, nie mam raczej dobrego humoru, z resztą od dawna nie miałam. Po paru minutach wewnętrznej walki zwlekłam się z łóżka, po czym udałam się do mojej własnej łazienki. Wygląda ona tak:

 Obrazek

Stylowa, co nie. Nie wiem, czy wspominałam, że rodzice mają kasę, bo pracują w jakiejś agencji i są menagerami sławnych ludzi, tylko, nie takich, których ja chce znać. Nie ważne.
   Spojrzałam w lustro, ale zaraz przestałam patrzeć, bo moje zapuchnięte od płaczu oczy odpychały mimowolnie. Nalałam wody do wanny, rozebrałam się i weszłam do gorącej wody. Wlałam mój ulubiony płyn do kąpieli i rozkoszowałam się jego zapachem. Przesiedziałam tak chyba z 10 minut zanim się dokładnie umyłam i wyszłam, by osuszyć swoje ciało. Potem owinięta ręcznikiem poszłam do swojego pokoju, bo mądra ja zapomniałam wziąć ubrań. Ubrałam się w to:






po czym wróciłam do łazienki, by zrobic lekki makijaż. Kiedy przygotowania dobiegły końca zeszłam na dół do kuchni w celach śniadaniowych. Przygotowałam sobie płatki z mlekiem, kakao i jabłko. Zjedzenie tego zajęło mi jakieś 20 minut. Kiedy spożyłam dzienną porcję witamin i czegoś tam jeszcze poszłam się spakować. Lekcje miałam dziś od 8.00 a była 7.20. Postanowiłam jednak, że przed szkołą zorientuję się troszkę odnośnie tego, co gdzie leży (chodzi o sklepy) ,a jako że do szkoły mam kawałek, to wykorzystam ten czas.
  Kiedy już schodziłam po schodach usłyszałam dzwonek do drzwi. Kogo tu kurde o tej porze niesie?! pomyślałam i poszłam otworzyć drzwi, mimo iż chętnie udawałabym, że nikogo nie ma, ale i tak miałam wychodzić, więc jaki w tym sens? Kiedy otwarłam drzwi stanęłam jak wmurowana. No nie wierzę w to co moje oczka widzą. W progu stał mój kochaniutki braciszek (czujecie sarkazm?) , ciekawe co go tu przyniosło?
-Są rodzice? – wyjechał od razu z kawą na ławę.
-Oh jakże miło, że spytałeś co tam u mnie, wszystko dobrze, też mi cię miło widzieć. – ironizowałam.
-Zamknij się i gadaj gdzie są!
-Nie wydzieraj mi się tu! Nie dość, że cały czas masz nas gdzieś, zjawiasz się nagle jak tylko przyjeżdżają rodzice, to jeszcze wydzierasz się na całą ulicę jak …
-Przymknij się idiotko i gadaj, a nie praw mi kazania! Nie będziesz mną rządzić!
-Uwierz, że nawet nie mam zamiaru. – wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
-Odpowiesz mi wreszcie na pytanie, czy mam zawołać kolegów?
-Serio? Taki słaby jesteś, że potrzebujesz kolegów do pomocy? No jeszcze czego, czy tobie się serio wydaje, że będziesz mnie tu jakimiś koleżkami straszył? No chyba ci się coś porobiło w tej durnej główce.
-Alex! Max! – zawołał przez ramię – Chodźcie!
-Ale się boję, normalnie widzisz jak się trzęsę?
-I dobrze, bo masz się bać. – uśmiechnął się wrednie.
-Co tam Danger? – zawołał jakiś chłopak w kapturze.
-Danger? – spytałam kpiąco.
-Poprawka mała. Danger X. – poprawił mnie jakiś drugi z petem w gębie. Nienawidzę jak mnie ktoś poprawia.
-A ty się nie wtrącaj! – odpyskowałam mu. – To nie jest żaden Danger tylko na nieszczęście moje i ludzkości mój przygłupiasty braciszek Feliks!!! – nie wytrzymałam i zaczęłam się po nich drzeć.
-E.E.E. siostro nie tak ostro, bo się zatniesz. – wyszczerzył się ten w kapturze, na co zmierzyłam go morderczym spojrzeniem.
-I się mi tu nie wydzieraj z jakimiś durnymi imionkami, jakbyś nie zauważyła nikt tak na mnie nie mówi. – Felix zaczął się zachowywać jakby kurde z jakąś lasią na mieście flirtował. Jeszcze się temu głąbowi kiedyś czymś odwdzięczę.
-Co tam chciałeś Danger? Wołałeś nas. – rzekł ten z papierosem. Chyba będę mówiła na niego Peciarz.
-Owszem, wołałem, bo mi siostrunia blokuje pewne informacje i potrzebuję je z niej wyciągnąć. – mój brat krzyżuje ręce na piersiach i patrzy na mnie groźnie. Chyba taki miał być przekaz tego spojrzenia. Pff . Chyba jest idiotą, jeśli myśli, że się ich wystraszę.
-O KURDE! To twoja siostra?! – zaczął się dziwować ten Alex cały – No w życiu bym nie pomyślał! To jak mała, może gdzieś wyjdziemy co? – uśmiechnął się zalotnie. Gdyby nie był spowinowacony z Felixem i nie wiedziałabym co nie co o jakichś gangach ulicznych to może bym na to poleciała.
-Ty spadaj, to moja siostra!
-No nie wierzę! Czyżbyś się nagle zaczął o mnie martwic?!Ależ mnie zaszczyt kopnął! – pewnie każda normalna dziewczyna „zastraszana” w ten sposób już dawno zaczęłaby śpiewać, ale ja się nie boję, mimo iż wiem, że grubo przesadzam i kiedyś może się to na mnie negatywnie odbić, ale na razie mam to gdzieś.
-Słuchaj, szmato, mówię to ostatni raz … - zaczął mój brat, ale zarobił ode mnie siarczysty policzek.
-A ja ostatni raz ci mówię, żebyś mnie tak nie nazywał – wycedziłam przez zaciśnięte zęby ze łzami w oczach.
Wykorzystałam moment kiedy mu przywaliłam, dość mocno chyba, bo aż poleciał do tyłu i koledzy go łapali, ja w tym czasie zakluczyłam drzwi, zeskoczyłam ze schodów i pobiegłam chodnikiem przed siebie. Nie oglądałam się w tył tylko przyspieszałam z każdą sekundą, w końcu dobiegłam do krawężnika, chwyciłam się ściany i otwierając drzwi wpadłam do jakiegoś bloku. Natychmiast zamknęłam je za sobą, po czym oparłam się o ścianę plecami i zjechałam po niej w dół. Zasłoniłam twarz rękami i pozwoliłam łzom spokojnie wypływać z moich oczu. Nazywał mnie już tak nie raz, ale wtedy byliśmy sami, więc nikt nie słyszał prócz mnie i jego, a teraz słyszeli to jeszcze ci jego chrzanieni koledzy. Tego już było dla mnie za dużo. Zawsze jak słyszę jak ludzie rozmawiają o swoim rodzeństwie czuję wewnętrzny smutek, bo mój brat dokuczał mi od niepamiętnych czasów. Przez niego czułam się gorsza. Kiedy znalazłam przyjaciół jak najwięcej czasu spędzałam poza domem, by uniknąć konfrontacji z nim. Jak już wspominałam nikt o tym nie wiedział, nawet rodzice, zawsze udawał przy nich aniołka, oni mu zawsze wierzyli, a kiedy ja mierzyłam swoje siły, nigdy mi się nie chciało odzywać, bo jakie ja miałam szanse z tym ukochanym pierworodnym. Erh. Wolałam przemilczeć tą sprawę. Nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego jak się cieszyłam, kiedy wyjechał. Miałam nadzieję, że wtedy będę się lepiej czuła we własnym domu. Niestety tak nie było, bo wszędzie prześladowały mnie wspomnienia, te bolesne wspomnienia.
-Hej – ktoś się odezwał – wszystko okej? Czemu płaczesz?
A niech to, serio aż tak widać, że ryczę. Eh jak ja niecierpię Felixa. Ugh.
Kiedy podniosłam oczy spotkałam spojrzenie tak pięknych tęczówek jakich jeszcze nigdy nie spotkałam.
tumblr_n5xukq3yDN1to6r98o1_500.gif

PROLOG (CNCZKJ)


Zazwyczaj jest tak, że kiedy wszystko jest okej, kiedy wszystko mamy pod kontrolą, w jak najlepszym porządku wszystko to nagle i niespodziewanie zaczyna się walić. Jedno po drugim. Jak domino.
Cały czas zastanawia mnie czemu życie tak jest zbudowane. Jednego dnia jesteś mistrzem. Masz wszystko czego pragniesz, a może i jeszcze więcej. Masz przyjaciół i spokojne życie, a już następnego dnia jesteś nikim. Zwykłym śmieciem potrącanym przez setki par nóg. „Raz na wozie, raz pod wozem” jak mówi przysłowie co nie?
Zastanawiacie się pewnie czemu tu tak filozofuję? Odpowiedź jest prosta. Mnie właśnie coś takiego spotkało. Mimo młodego wieku trochę już w kość od żywota dostałam. 
  Mam dziewiętnaście lat i mieszkałam w Polsce. Właśnie, mieszkałam. Kilka dni temu rodzice podjęli decyzję o tym, że wyjedziemy do Londynu. Bardzo się ucieszyłam, bo pomimo, iż polskie krajobrazy może i są piękne, to życie w tym kraju już niezupełnie. Jeszcze nie tak całkiem dawno miałam grono przyjaciół, BFF oraz chłopaka. No czego więcej chcieć? A tego, żeby ci ludzie byli lojalni, prawdziwi, a nie fałszywi. A właśnie jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka obrabia mi dupę za plecami, moja paczka „kumpli” ma mnie totalnie gdzieś, a chłopak zdradza mnie od pół roku z moją najlepszą przyjaciółką. Fajnie no nie? Kiedy to odkryłam zerwałam kontakt z nimi wszystkimi. Wykasowałam numery, usunęłam ze znajomych i takie tam. Chciałam zapomnieć, że istnieli i istnieją. Nie wychodziłam z domu ani do szkoły ani w ogóle. Pewnego dnia kiedy przeglądałam stare albumy i ryczałam jak jakiś bachor nad ich zdjęciami rodzice oznajmili, że dostali awans i za trzy dni lecimy do Anglii, a konkretnie do Londynu. Byłam w wniebowzięta. Natychmiast ich uściskałam i poleciałam się pakować. Rodzice zajęli się kupnem domu i wypisaniem mnie ze starej szkoły oraz zapisaniem do nowej. Wreszcie kiedy byliśmy już na lotnisku przypomniałam sobie o pewnej sprawie, której wcześniej nie pomyślałam. Przecież wylot do Londynu oznacza spotkanie z moim bratem, który na pewno nie przepuści takiej okazji. Zwłaszcza teraz.


poniedziałek, 23 marca 2015

Choć na chwilę zapomnijmy kim jesteśmy - BOHATEROWIE


BOHATEROWIE:

(bohaterami będą sławne osoby, które nie będą tutaj sobą, ale grac będą inne role, mogą  być też trochę „odmłodzeni”)

Aga – w rzeczywistości ma na imię Aniela Gustowlik. Jest to 19-latka, która wraz z rodzicami, którzy pracują w tej samej firmie i dostali awans przeniosła się do Londynu. W Polsce doznała zdrady przyjaciół. Straciła chłopaka, który był jednocześnie z nią  i jej najlepszą przyjaciółką. Jej pasją jest muzyka, rysowanie oraz gra na gitarze.


NO ICH CHYBA NIE TRZEBA PRZEDSTAWIAC ;) (Uwaga: oni są zespołem, ale nie są sławni, to raczej taki zespół "garażowy". Poznali się pewnego dnia i chodzą do jednej szkoły)

Harry Styles                                      

Harry Styles is having paparazzi woes in London. | GETTY IMAGES
 Liam Payne
Liam Payne


Louis Tomlinson



Niall Horan                                         


Zayn Malik


Felix – przed wyjazdem do Angli Feliks. Jest starszym bratem Agi. Wyjechał do Londynu 4 lata wcześniej, na studia, jednakże wpadł w nieodpowiednie towarzystwo.  Na ulicach znany jako Danger X. Mieszka ze swoimi koleszkami, lecz odkąd rodzice przyjechali często u nich bywa. Ćpa i pali, coraz częściej robi się agresywny zwłaszcza w stosunku do młodszej siostry.



Alex – kolega Felixa. Równie niebezpieczny, jedna z prawych rąk brata Agi. Napada na siostrę Felixa i … nie dzieje się nic dobrego.



Max – kolejna prawa ręka Felixa, organizator większości akcji zakończonych sukcesem.

Joanna – mama Agi i Felixa, z zawodu jest menagerką. Pracuje wraz ze swoim mężem, z którym jest już 25 lat, są szczęśliwi, jednakże coś zacznie się psuć, ale co będzie przyczyną i jak się ta sprawa skończy?
Jakim szefem jest kobieta


Robert – tata Agi i Felixa, z zawodu menager, pracuje ze swoją żoną. Często nie ma ich w domu lub późno wracają i nawet nie wiedzą na jakie niebezpieczeństwo narażają przez to swoją córkę.

 Mężczyźni nie myślą wyłącznie o seksie /© Panthermedia

WYSTĘPUJĄ TAKŻE:

Eleanor Calder                                        
Eleanor Calder
 Sophia Smith                        
 Perrie Edwards
Perrie55
                         
W miarę rozwoju akcji pojawią się nowe postaci