Był piękny, słoneczny dzień.
Postanowiłam wiec przejść się po plaży. Wzięłam moją torbę plażową, po czym
spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy. Przede wszystkim ręcznik, krem z filtrem,
jakąś przewiewną sukienkę, ale wypakowałam ją i ubrałam się w krótkie, jeansowe
spodenki oraz krótki, żółty top i moje ulubione klapki. Wzięłam także grzebień,
kapelusz i okulary przeciwsłoneczne. Kiedy byłam gotowa zamknęłam dom i
wyszłam.
Gdy dotarłam na miejsce ułożyłam
się wygodnie na kocu, wyjęłam moje mp.3 i zaczęłam słuchać piosenek mojego
ulubionego zespołu, gdy nagle ktoś nade mną stanął i zaczął mi się przyglądać.
-Hej. Kim kol wiek jesteś zasłaniasz mi słońce! –
krzyknęłam.
Jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Wyłączyłam muzykę, wyjęłam
słuchawki z uszu, odłożyłam mp.3 na koc, po czym zdjęłam okulary
przeciwsłoneczne i wstałam. Okazało się, że stoję naprzeciwko wysokiego
chłopaka o czekoladowych oczach i kruczoczarnych włosach. Gdy go zobaczyłam
nogi się pode mną ugięły, a ten jego uśmiech ….achhhhh….. Jednak miałam wrażenie,
że skądś go znam.
-Cześć – przemówił nagle głosem tak słodkim, że nogi mi
zmiękły.
-Cześć – powtórzyłam. Byłam jak w transie, ale musiałam się
otrząsnąć, nie mogę być tak łatwa do zdobycia.
-Tooo… co tu robisz?
-Yyy opalam się … i słucham muzyki.
- A czego słuchasz? – dopytywał.
-Piosenek mojego ulubionego zespołu.
-Jak się nazywa?
-A co, chcesz posłuchać? A może go znasz?
-Ok. Może znam.
-Ok. To siadaj.
Znów
usiadłam na kocu, włożyłam jedną słuchawkę do ucha, a drugą mu podałam. On
dosiadł się do mnie, ale na końcu materiału, lecz zaczął się powoli do mnie
przybliżać. Znów patrzył w moje niebieskie oczy. Spuściłam wzrok na mp.3 i
puściłam muzykę. Czułam się dziwnie. Wydawał się znajomy, ale go nie znałam.
Siedział na kocu tak blisko mnie, że na policzku czułam jego ciepły oddech.
-Wiedziałem. – rzekł.
-Co wiedziałeś?
-To, że znam ten zespół.
-A skąd ty możesz go znać?
-Nie ważne…
Chciałam coś powiedziec, ale wtem krzyknął „berek” i odbiegł
nie wiadomo gdzie.
-Nie chce mi się grac w berka. – wyjęczałam.
Nagle ktoś podszedł do mnie od tyłu i rękoma zasłonił mi oczy. Aż podskoczyłam, bo
tak się przestraszyłam. Nagle usłyszałam mruczenie. Nie powiem – bardzo mi się
to spodobało.
-No hej… - usłyszałam jak ktoś szepcze mi do ucha.
Zdjęłam ręce z twarzy i ujrzałam mojego towarzysza.
-Cześć – wyszeptałam słodkim głosem – nie zachodzi się tak
ludzi od tyłu – powiedziałam podniesionym głosem.
-Przepraszam – powiedział i zaczął mnie ciągnąć w stronę
wody.
-Nie idę pływać. – wyrwałam i tupnęłam nogą.
On
jednak się tym nie przejął. Wziął mnie na ręce, a gdy mnie niósł czułam jego
stale nagrzewające się nagie ciało, gdyż był tylko w kąpielówkach. To chyba
przeze mnie, gdyż byłam w bardzo skąpym stroju kąpielowym. Nagle wszedł do
wody, a ja zaczęłam się szarpać. On poszedł jeszcze głębiej.
-Puszczaj mnie! – wrzasnęłam.
-Nie. Możesz pomarzyć.
Rzucił się ze mną na rękach do wody. Nagle, zanim się
zorientowałam, leżałam na nim. Patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.
-Nawet nie wiem, jak masz na imię. – wymruczał.
-[T.I.] – odpowiedziałam słodziutkim głosikiem.
-A ja Zayn.
Wtem podniosłam się i zaczęliśmy
pływać i chlapać wodą. Gdy byliśmy już zmęczeni ruszyliśmy w stronę mojego
koca. Rzuciliśmy się na owy materiał ciężko dysząc.
-[T.I.], a jak się nazywa ten zespół? – spytał.
-One Direction.
-A pamiętasz kto do niego należy? – spytał.
-Harry Styles, Liam Payne, Niall Horan, Louis Tomlinson –
wyliczałam na palcach – i Zayn Malik.
Odwróciłam się w jego stronę, a on się uśmiechnął
tajemniczo. Coś mi zaświtało w głowie.
-Powtórz, jak się nazywasz?
-Zayn, Zayn Malik.
-Nie, to niemożliwe, ty nie możesz być nim!
-Czemu?
-Bo to jest niemożliwe, że spotkałam cię w takich zwykłych
okolicznościach.
-A jednak, marzenia się spełniają…
-Ja, ja… muszę już iśc.
-Dlaczego?
-Bo to dziwne!
-Ale co jest dziwne?!
-Podejrzewam, że chcesz mnie poznać, zaprzyjaźnić się , a
potem chłopak i dziewczyna, tak?
-No … Nieee … - zawahał się.
-Wiedziałam, ale ty jesteś znany i bogaty, rozchwytywany, a
ja jestem twoim przeciwieństwem. Zrozum, nie możemy się przyjaźnić, a co
dopiero razem chodzić!
-Przecież nikt nam nic nie zrobi, a dobrze wiem, że myślimy
tak samo …
-Nieee …
-Nie wykręcaj się, przecież widzę jak na siebie patrzymy.
-Ale … - chciałam cos powiedziec, ale chłopak przerwał mi
czynem, którego bym się nie spodziewała.
Zayn
złączył nasze usta w namiętnym pocałunku. Z początku robił to bardzo
delikatnie, a potem … coraz bardziej namiętnie, całował mnie coraz mocniej, a
jego delikatne ręce błądziły po moim ciele. Nie wiem czemu, nie chciałam tego,
ale te jego zmysłowe ruchy… Oddałam się mu, robił ze mną co chciał, przestałam
walczyć z samą sobą, zrozumiałam, że nie można uciekać od tego, co ma się
zdarzyć. Tak miało być. Po pewnym czasie zaczęłam się odwdzięczać. Oddawałam i
pogłębiałam jego pocałunki. Błądziłam dłońmi po jego ciele. Obejmowaliśmy się.
To było takie przyjemne…
W końcu
odkleiliśmy się od siebie. Ja położyłam ręce na jego klatce piersiowej, a głowę
oparłam na jego torsie i wtuliłam się w niego mocno. On natomiast swoimi
umięśnionymi ramionami przycisnął mnie do siebie i mocno objął. Popatrzyliśmy
sobie głęboko w oczy i znów złączyliśmy usta w pocałunku.
Był już
wieczór, słońce chowało się za falami morza i przepięknie rozświetlało niebo
swymi promieniami. Nie zauważyliśmy, kiedy ludzie już się rozeszli i tylko
niektórzy przechodzili po plaży mijając nas obojętnie, co było nam na rękę, bo
mogliśmy się czuć, jakbyśmy tam byli sami. Całowaliśmy się, obściskiwali i
wpatrywali w przepiękny zachód słońca.
THE END
-------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Bardzo proszę komentujcie, bo to ogromna motywacja
-------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że się wam podoba :D
Bardzo proszę komentujcie, bo to ogromna motywacja






