za wiatrem hen

sobota, 28 marca 2015

PROLOG (CNCZKJ)


Zazwyczaj jest tak, że kiedy wszystko jest okej, kiedy wszystko mamy pod kontrolą, w jak najlepszym porządku wszystko to nagle i niespodziewanie zaczyna się walić. Jedno po drugim. Jak domino.
Cały czas zastanawia mnie czemu życie tak jest zbudowane. Jednego dnia jesteś mistrzem. Masz wszystko czego pragniesz, a może i jeszcze więcej. Masz przyjaciół i spokojne życie, a już następnego dnia jesteś nikim. Zwykłym śmieciem potrącanym przez setki par nóg. „Raz na wozie, raz pod wozem” jak mówi przysłowie co nie?
Zastanawiacie się pewnie czemu tu tak filozofuję? Odpowiedź jest prosta. Mnie właśnie coś takiego spotkało. Mimo młodego wieku trochę już w kość od żywota dostałam. 
  Mam dziewiętnaście lat i mieszkałam w Polsce. Właśnie, mieszkałam. Kilka dni temu rodzice podjęli decyzję o tym, że wyjedziemy do Londynu. Bardzo się ucieszyłam, bo pomimo, iż polskie krajobrazy może i są piękne, to życie w tym kraju już niezupełnie. Jeszcze nie tak całkiem dawno miałam grono przyjaciół, BFF oraz chłopaka. No czego więcej chcieć? A tego, żeby ci ludzie byli lojalni, prawdziwi, a nie fałszywi. A właśnie jakiś czas temu dowiedziałam się, że moja najlepsza przyjaciółka obrabia mi dupę za plecami, moja paczka „kumpli” ma mnie totalnie gdzieś, a chłopak zdradza mnie od pół roku z moją najlepszą przyjaciółką. Fajnie no nie? Kiedy to odkryłam zerwałam kontakt z nimi wszystkimi. Wykasowałam numery, usunęłam ze znajomych i takie tam. Chciałam zapomnieć, że istnieli i istnieją. Nie wychodziłam z domu ani do szkoły ani w ogóle. Pewnego dnia kiedy przeglądałam stare albumy i ryczałam jak jakiś bachor nad ich zdjęciami rodzice oznajmili, że dostali awans i za trzy dni lecimy do Anglii, a konkretnie do Londynu. Byłam w wniebowzięta. Natychmiast ich uściskałam i poleciałam się pakować. Rodzice zajęli się kupnem domu i wypisaniem mnie ze starej szkoły oraz zapisaniem do nowej. Wreszcie kiedy byliśmy już na lotnisku przypomniałam sobie o pewnej sprawie, której wcześniej nie pomyślałam. Przecież wylot do Londynu oznacza spotkanie z moim bratem, który na pewno nie przepuści takiej okazji. Zwłaszcza teraz.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz